Park Natury Zalewu Szczecińskiego

Tam gdzie kończy się wieś Czarnocin (gm. Stepnica), tuż za Kanałem Czarnocińskim, na obszarze Łąk Skoszewskich (obszar będący fragmentem Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000), zaczyna się Park Natury Zalewu Szczecińskiego.

Nie jest to park narodowy, ani krajobrazowy, ani tym bardziej rezerwat, ale spotkać tu można wiele cennych, chronionych i rzadkich gatunków zwierząt i roślin, podziwiać krajobrazy i wypoczywać w ciszy zakłócanej śpiewem ptaków, szelestem drzew czy szumem wody.

Park Natury Zalewu Szczecińskiego nie został powołany przez ministra czy wojewodę, lecz stworzony z inicjatywy przyrodników pasjonatów – Polaków i Holendrów w wyniku realizacji ich wspólnego projektu – "Odra Delta Nature Park: Demonstrating Active Nature Managment As A Path To Suistainable Development" (PINMATRA /2002/026), którego ideą było wypracowanie niekonwencjonalnego modelu zarządzania ochroną przyrody na terenie cennym przyrodniczo i unikatowym w skali Europy.

Park Natury Zalewu Szczecińskiego nie został powołany oficjalnym aktem prawnym, lecz powstał na mocy Porozumienia między Stowarzyszeniem na Rzecz Wybrzeża, Urzędem Morskim w Szczecinie i Nadleśnictwem Goleniów. Porozumienie sankcjonuje fakt, że Park Natury Zalewu Szczecińskiego jest obszarem o powierzchni około 4000 ha, na który składają się łąki i pastwiska stanowiące własność Stowarzyszenia położone na północ od wsi Czarnocin (gmina Stepnica) oraz Półwysep Rów (gmina Wolin), lasy Puszczy Goleniowskiej administrowane przez Nadleśnictwo Goleniów i wody Zalewu Szczecińskiego zarządzane przez Urząd Morski w Szczecinie.

Park Natury Zalewu Szczecińskiego położony jest na terenie tzw. Łąk Skoszewskich – obszaru włączonego do Europejskiej Sieci Ekologicznej Natura 2000 jako ostoja ptasia.
Oficjalne, uroczyste otwarcie Parku Natury Zalewu Szczecińskiego nastąpiło w październiku 2005 roku.

A wszystko zaczęło się…
kiedy na przełomie wieków Stowarzyszenie na Rzecz Wybrzeża (dawniej: Europejska Unia Ochrony Wybrzeża – Polska) stało się właścicielem części Łąk Skoszewskich, przejmowało wykupując łąki i pastwiska, których nie koszono i nie wypasano po upadku miejscowego PGR-u. Wystarczyło 10 lat nieużytkowania, aby nadzalewowe łąki i pastwiska dające w przeszłości trzy pokosy dobrego siana, stanowiące miejsce wypasu krów i życia wielu gatunków ptaków zaczęły zarastać trzciną, innymi wysokimi trawami i turzycami. Szybko okazało się, że zwarte wysokie łany tych roślin nie są przyjaznym siedliskiem dla ptaków, w tym tych najcenniejszych, z rodziny siewkowców, takich jak: czajka, rycyk, kszyk, czy krwawodziób. Opustoszały, więc łąki i pastwiska?

Jedynym sposobem, aby odzyskać minioną bioróżnorodność florystyczną i onitologiczną był powrót do dawnych metod gospodarowania: ekstensywnego wypasu i koszenia. Aby sprostać temu zadaniu Stowarzyszenie na Rzecz Wybrzeża sprowadziło na te tereny koniki polskie oraz krowy rasy Limousine i Scottish Highland (szkocka wyżynna), które pełnią rolę żywych, inteligentnych kosiarek.

Zwierzęta te należą do grupy tak zwanych "wielkich roślinożerców", zgryzających pastwiskową ruń, tak, że po pewnym czasie tworzy się mozaika roślinności: wysokich i niskich traw, ziół, kęp i darni, odsłoniętych na skutek wydeptywania, ścieżek. Na tak ukształtowanej powierzchni znajdują miejsce rozwoju i żerowania drobne bezkręgowce, które stanowią bazę pokarmową dla wielu gatunków ptaków. Wczesną wiosną nad pastwiskami latają czajki, wśród traw odpoczywają i żerują stada gęsi, później pojawiają się krwawodzioby, a na żerdziach stanowiących ogrodzenia nie trudno zobaczyć przysiadające trznadle, pliszki szare i żółte, a także mieszkające w zakrzaczeniach – gąsiorki, zaś na końskich grzbietach szpaki.

Tereny nie nadające się do wypasu są koszone raz w ciągu roku, w takim terminie, aby ptakom dać szansę odchowania potomstwa.

Nad łąkami unoszą się tokujące wiosną kszyki, czyli bekasy, skowronki, w lecie łatwiej usłyszeć niż zobaczyć derkacze. I wreszcie żurawie spacerujące dostojnie po łąkach i pastwiskach. Nasi przyjaciele z Natuurmonumenten (holenderskiej organizacji przyrodniczej o ponad stuletniej tradycji) i wielu innych organizacji znanych w całej Europie mówią, że Park Natury Zalewu Szczecińskiego to raj dla ptaków. A ponieważ dobre wieści rozchodzą się szybko do Parku przyjeżdżają goście nie tylko z Holandii, ale także z Belgii, Francji, Anglii i Niemiec po to właśnie, aby obserwować, usłyszeć i sfotografować ptaki, których często już nie ma w innych częściach Europy. Rekordy popularności bije jednak niepodzielnie panujący nad wodą i lądem – bielik. Okazała sylwetka i majestatyczny lot wyróżniają go wśród innych skrzydlatych drapieżników. Miejsce, gdzie sadowi gniazdo i wychowuje młode otoczone ochroną strefową.

Są i inne miejsca chronione na terenie Parku jak np. Rezerwat Czarnocin znajdujący się w kompleksie leśnym, niedostępny z powodu podmokłego torfowiskowego podłoża i nieprzeliczonej rzeszy komarów, utworzony w 1974 roku głównie dla ochrony woskownicy europejskiej i dwu innych cennych gatunków: paproci – długosza królewskiego i wiciokrzewu pomorskiego.

Unikatowym pod względem przyrodniczym jest Półwysep Rów, to wyjątkowe miejsce pobytu wielu cennych gatunków ptaków oraz słonorośli czyli halofilów, takich jak:    świbka morska, muchotrzew solniskowy, mlecznik nadmorski, koniczyna rozdęta, centuria nadbrzeżna.

Jest to już chyba jedyne miejsce w Polsce gdzie rośliny te można spotkać w ich naturalnym siedlisku.

Zaproszenie do Parku Natury Zalewu Szczecińskiego jest zawsze aktualne, ponieważ miejsce to o każdej porze roku ma swój niepowtarzalny urok, a koniki polskie i długowłose rude krowy rasy Scottish Highland stanowiące niewątpliwą atrakcję można zobaczyć tutaj przez cały rok.

Osobliwości Parku Natury Zalewu Szczecińskiego

Zwierzęta, które zostały sprowadzone na tereny Stowarzyszenia w celu prowadzenia aktywnej ochrony przyrody – odzyskania i utrzymania różnorodnych pod względem ornitologicznym ekosystemów pastwiskowych pełniąc rolę "żywych, inteligentnych kosiarek" nieoczekiwanie stały się nie tylko elementem edukacji przyrodniczej, ale także niewątpliwą atrakcją turystyczną. Dlatego też warto wiedzieć o nich więcej?

Skąd się wzięły się koniki polskie?

Koniki polskie są jedyną rodzimą prymitywną rasą koni wywodzącą się bezpośrednio od dzikich tarpanów, które doszczętnie wyginęły. Według hipotezy profesora Tadeusza Vetulaniego koniki polskie miały pochodzić od odmiany leśnej, która wyodrębniła się spośród tarpanów żyjących na stepach wschodniej Europy i bytowała na terenach Polski, Litwy i Prus jeszcze w XVIII wieku, najdłużej w okolicach Puszczy Białowieskiej. W 1780 roku odłowiono je i przekazano do zwierzyńca hrabiów Zamojskich w miejscowości Zwierzyniec k. Biłgoraja. Około 1806 roku wyłapano je ze zwierzyńca i rozdano okolicznym chłopom. Sto lat później przeprowadzono badania, które dowiodły, że w okolicach Biłgoraja przetrwały prymitywne koniki przypominające tarpany: nieduże, maści myszatej z ciemną pręgą wzdłuż grzbietu, takim ogonem i grzywą. Pierwsze próby zorganizowanej hodowli koni prymitywnych w Polsce nazywanych konikami polskimi podjęte zostały w 1923 roku w Państwowej Stadninie Koni w Janowie Podlaskim. Większość koników zaginęła bezpowrotnie w czasie działań wojennych i ewakuacji w głąb Niemiec. Dopiero uruchomienie pod koniec 1946 roku stadniny w Popielnie pozwoliło na zgromadzenie nielicznych ocalałych koników i rozpoczęcie hodowli rezerwatowej tych zwierząt.

Dlaczego możemy być dumni z koników polskich?
Konik polski jest rasą, wyhodowaną wyłącznie przez Polaków. Uznawaną obecnie za unikatowy relikt przyrodniczo-hodowlany, świadczący o naszej kulturze materialnej i wkładzie, jaki wnieśliśmy do kultury hodowlanej świata. Warto wiedzieć, że większość stad obecnie dziko żyjących na terenie Europy pochodzi z naszego kraju.

Koń, jaki jest każdy widzi?
Konik polski nie jest duży, osiąga w kłębie od 130 cm do 140 cm, ma maść myszatą, czarną grzywę i ogon oraz ciemną pręgą na grzbiecie.

Obserwując koniki polskie można przekonać się, że mają żywy, lecz zrównoważony temperament i łagodny charakter.

Po dzikich przodkach dzisiejsze koniki odziedziczyły niespotykaną wytrzymałość na trudne warunki bytowania, doskonałe dostosowanie się do miejscowych warunków środowiskowych oraz małe wymagania paszowe i zdrowotność.

Koniki polskie na terenach Stowarzyszenia na Rzecz Wybrzeża ( jest ich ponad 70!) żyją w stadach (tabunach) składających się z ogierów – przewodników, kilkunastu klaczy i młodzieży.

Po 11 miesiącach ciąży klacz rodzi źrebię, potem długo je karmi, nawet wówczas, kiedy jest już samodzielne.

Konikom polskim towarzyszą chętnie inne zwierzęta.
Koniki na pastwiskach są cały rok, nie mieszkają w stajniach. Kiedy wieje zimny wiatr lub praży upalne słońce chronią się wśród zakrzaczeń, pod drzewami lub pod wiatą.

Skąd się tutaj wzięły krowy rasy Scottish Highland?

Scottish Highland (Szkocka wyżynna) to bardzo stara rasa krów, jej szczątki odnaleziono w wykopaliskach archeologicznych z VI w., a pochodzących z terenu dzisiejszych Niemiec. Charakteryzuje się niewysokim wzrostem, długą sierścią chroniącą przed zimnem i uciążliwymi owadami. Potężne rogi budzą uzasadniony respekt, zrównoważony charakter sympatię, a wytrzymałość – podziw.

Krowy pasą się cały rok, żyjąc w stadzie o ustalonej hierarchii, składającym się z matek z cielętami i byków, oraz młodych: jałówek i byczków.

Najprawdopodobniej właśnie ta rasa krów żyła na nadzalewowych terenach już ponad 1000 lat temu!

Realizując ideę całorocznego wypasu dużych roślinożerców pamiętamy jednocześnie, że polskie zimy są na ogół mniej łaskawe dla zwierząt, stąd też musimy dokarmiać w tym okresie zarówno koniki polskie jak i krowy.